35 lecie Toruńskiego Klubu Karate Kyokushin- Relacja subiektywna

Wielokrotnie słyszałem, że ćwiczenie karate uzależnia. A szczególnie karate kyokushin. Że kiedy życie zmusi nas w jakiś sposób do porzucenia tej drogi, to przez bardzo długi czas występuje „syndrom odstawienia” – poczucie braku i pustki. A nawet wyrzuty sumienia. Oczywiście – niektórym przechodzi szybciej. Ale są tacy, którzy od tego uczucia nie potrafią uwolnić się nigdy. Czemu o tym piszę? Bo ostatnio pojawiła się możliwość, by sprawdzić, jak wielu jest tych, którym „nie przeszło”. Okazją taką były 35 urodziny Toruńskiego Klubu Karate Kyokushinkai i rocznicowa impreza, która odbyła się w gościnnych progach Hotelu Bulwar.

35 lat. Szmat czasu. Tyle się może wydarzyć, zmienić. Na klubowych urodzinach nikt nie podjął wyzwania, by policzyć ile osób przewinęło się przez klub w tym czasie. Z różnych względów byłoby to niemożliwe. Jedno jest pewne, należałoby liczyć nie w setkach, ale w tysiącach. Toruński Klub Karate Kyokushinkai powstał w 1987 roku, z inicjatywy pierwszego jego prezesa i instruktora – Ryszarda Urbańskiego, choć już na początku lat 80-tych ćwiczono w sekcjach TKKF. Należy dodać, że koniec lat 80-tych i początek 90-tych ubiegłego wieku, to był moment największego boomu, jeśli chodzi o uprawianie wschodnich sztuk walki. Coroczne zapisy gromadziły setki ludzi, przyciągniętych wizją dotknięcia czegoś niespotykanego, oryginalnego i – nie ma co ukrywać – orientalnego. Znakomita większość porzucała tę drogę stosunkowo wcześnie, ale wielu wytrwało przez lata, czasami od początku. W naszym klubie są trzy takie osoby – Piotr Binkowski, Sławomir Kłosiński i Tomasz Wrzesień. I to właśnie oni podczas rocznicowej uroczystości otrzymali od shihan Artura Wilento, obecnego prezesa TKKK podziękowania za swój wkład we współtworzenie klubu, wraz z rocznicowym upominkiem. Bo, co tu dużo ukrywać – bez całej tej czwórki, a wliczam w to i obecnego szefa – klubu by nie było. To znaczy – może by i był, ale nie byłby tym, czym jest – grupą przyjaciół, połączonych tą samą pasją

Przyjaźń – to kluczowe słowo jeśli chodzi o Toruński Klub Karate Kyokushin. Podczas klubowych zajęć wcześniej czy później – ale raczej wcześniej – przychodzi zrozumienie, że te osoby, z którymi właśnie ćwiczysz, są twoimi przyjaciółmi i partnerami, a nie rywalami. Że bez względu na to jakie cele na drodze karate sobie stawiasz (a są one bardzo różne), to właśnie oni pomagają ci je zrealizować. Oczywiście – najbardziej pomocni są instruktorzy, ale nie można pomniejszać znaczenia tych, z którymi ćwiczysz. I tak rodzi się ta przyjaźń, niejednokrotnie wykraczająca poza mury dojo.

Wrócę jednak do imprezy, na której pojawili się przedstawiciele wszystkich pokoleń tworzących, ćwiczących i reprezentujących klub przez te 35 lat. Zaczęła się tak, jak powinna zacząć się uroczystość urodzinowa – od wspomnień i historii. Tę – na szczęście krótko, bo przecież można by o tym mówić godzinami, tyle się przez te 35 lat wydarzyło – przedstawił Artur Wilento obecny prezes TKKK. Jak już wspomniałem – klub powstał w 1987 roku. Rok później Statut Toruńskiego Klubu Karate Kyokushinkai został wpisany do rejestru stowarzyszeń kultury fizycznej i ich związków, Wydziału Kultury Fizycznej, Sportu i Turystyki Urzędu Wojewódzkiego w Toruniu, pod numerem 73. I tak się zaczęło. Zadanie ogarnięcia tych tłumów chętnych, którzy pojawili się w sali gimnastycznej Szkoły Podstawowej nr 6 przy ul Łąkowej, która była pierwszym klubowym dojo, wzięli na siebie instruktorzy pionierzy – Ryszard Urbański, Dariusz Łukiewski, Andrzej Makusiewicz i Wojciech Piotrowicz. Wszyscy, oprócz tego ostatniego, pojawili się na klubowych urodzinach, co dało okazję by przedstawić ich tym, którzy nie mają szans – ze względu na swój młody wiek, by ich pamiętać. Warto też dodać, że mniej więcej w tym czasie w klubie pojawił się Artur Wilento, wówczas jeszcze gościnnie, jako przedstawiciel zaprzyjaźnionego klubu karate kyoukushinkai z Inowrocławia. Ale do tego jeszcze wrócę…

Taka uroczystość nie mogłaby się obejść bez wyróżnień. I tak pamiątkową grafikę – japoński znak OSU – otrzymali: założyciel i pierwszy instruktor klubu – Ryszard Urbański, Dariusz Łukiewski, a także dotychczasowi prezesi – przynajmniej ci, którzy mogli być na urodzinach obecni – Krzysztof Torkowski, Bogdan Rynkiewicz i Magdalena Dryszel. O podziękowaniach dla najdłużej ćwiczących i szkolących obecne pokolenia karateków Piotrze Binkowskim, Sławomirze Kłosińskim i Tomaszu Wrześniu już pisałem. Natomiast każdy z uczestników mógł na pamiątkę wziąć jedyny w swoim rodzaju i niepowtarzalny klubowy kalendarz ścienny na 2023 rok.

A potem był tort. W końcu to urodziny! Pokaźny, ważący 15 kilogramów, ozdobiony klubowym logotypem… Za niego (tort, nie logotyp) podziękowania należą się Łukaszowi „Józefowi” Jóźwiakowi. Na spotkaniu było nas wielu – ponad sto osób, ale nie daliśmy rady zjeść tego tortu. Posilili się nim jeszcze zawodnicy obecni na treningu następnego dnia…

Urodziny to też okazja do wspomnień. W końcu spotkały się ze sobą osoby związane z klubem na przestrzeni wielu lat. I każdy pamiętał co innego. Nie mówiąc o tym, że bywało tak, iż to samo wydarzenie przez różne osoby wspominane było inaczej… W porządkowaniu tych wspomnień pomagały wyświetlane na trzech ekranach filmy, prezentujące archiwalne zdjęcia. Od początku istnienia klubu, do czasów obecnych. Slajdy, od których trudno było oderwać czasem oczy, przygotował Kacper Cieślak, który wziął na siebie przekopanie się przez fotograficzne archiwum (do znalezienia na klubowej stronie), wybór zdjęć i połączenie ich w jedną całość.

Obiecałem wrócić do shihan Artura Wilento. Urodziny klubu łączyły się bowiem z jeszcze jednym jubileuszem – 35.leciem pracy trenerskiej shihana. Tak, tak. Gdy w Toruniu powstawał klub, w Inowrocławiu już taki istniał i tam, jako instruktor zajęcia prowadził Artur Wilento. W naszym klubie – jak pisałem wcześniej – pojawiał się wtedy gościnnie. Za wychowywanie toruńskich karateków wziął się na dobre na początku lat 90-tych XX wieku. Ze znakomitym skutkiem. I nie będę tu pisał o klubowych sukcesach – było ich zbyt wiele. Chcę tu napisać o tym, że shihan jest tym spoiwem, które łączy nas wszystkich – tych ćwiczących przed laty i tych, którzy uprawiają karate obecnie. Nie będę się nad tym zbyt długo rozwodził – nie jestem obiektywny, bo to Artur Wilento pokazał mi drogę karate (i wymierzył pierwszego kopniaka, żebym tą drogą ruszył). Ale takich, którzy sądzą podobnie na sali Hotelu Bulwar było wielu. Niech świadczą o tym wypowiedzi wielu dawnych i obecnych ćwiczących, zamieszczone w pamiątkowym filmie, który przygotował (w wielkiej tajemnicy przed shihan) Mariusz Korcala. A warto powiedzieć, że oprócz nas, zwykłych ćwiczących, życzenia Arturowi złożyli kaicho Masahiro Kaneko i shihan Bogusław Jeremicz. Był też upominek – shihan Artur Wilento, oprócz pamiątkowej grafiki, otrzymał od nas też zegarek, który podobno ma pokazywać tylko dobry czas. Nie tylko dla Artura, ale i całego Klubu.

Bo czas się nie zatrzymał. Biegnie dalej. W naszym klubie wciąż ćwiczą fantastyczni zawodnicy. I wciąż pojawiają się nowi ludzie, którzy chcą wkroczyć na drogę karate. I nie boją się od niej uzależnić…

Paweł Pęńsko
(zamieszczone powyżej opinie są moje i nie musicie się z nimi zgadzać. Ale będę ich bronił 🙂

Skrót filmowy z naszego spotkania z okazji 35 lecia Klubu.

PS. Na zakończenie trzy grosze od shihan Artura. Otóż:
Artur Wilento składa serdecznie podziękowania za pomoc w organizacji spotkania z okazji 35-lecia klubu:
Annie Urbańskiej – za udostępnienie miejsca i wspaniałe menu,
Pawłowi Pęńsko – za oprawę muzyczną, nagłośnienie i prowadzenie,
Kacprowi Cieślakowi – za przygotowanie pokazu slajdów z archiwum klubu,
Łukaszowi Jóźwiakowi – za oryginalny, smaczny 15 kilogramowy tort z logo klubu,
Adriannie Sanger i Jakubowi Kunkel – za zdjęcia,
Zuzannie Mowińskiej – za filmy,
Mariuszowi Korcala – za montaż życzeń i wspomnień,
Instruktorom i ćwiczącym za pomoc w poszukiwaniu kontaktów i wysłanie zaproszeń,
Wszystkim przybyłym na uroczystość za miłe słowa i garść wspomnień 🙂
Ćwiczącym za wspaniałe upominki 🙂

Zobacz – NASZE ARCHIWUM KLUBOWE

Playlista – ARCHIWUM KLUBOWEGO

zdjęcia A.Sänger i J.Kunkiel

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Ta witryna wykorzystuje usługę Akismet aby zredukować ilość spamu. Dowiedz się w jaki sposób dane w twoich komentarzach są przetwarzane.